DYKTATOR II – byliśmy na Policji

24 września 2013 r.

 

DYKTATOR II – byliśmy na Policji

 alt

W dniu 24 września 2013 r. - zgodnie z sygnalizowanymi w art. „Dyktator” wezwaniami – odwiedziliśmy dawne koszary Ludowego Wojska Polskiego przy ul. Pstrowskiego. Obecnie stacjonuje tam Policja, w tym Wydział Prewencji, który ochoczo przystępuje do realizacji wynurzeń prezesa Barańskiego i jego adwokata. Chodzi o happening z dnia 20 kwietnia 2013 r. pod „Agorą”, w którym protestowaliśmy przeciwko przyjmowaniu do spółdzielni sztucznych członków oraz rozdawnictwa im mieszkanek w nowych blokach.  

Rozmowę z Panią Policjantką (skądinąd bardzo miłą) zaczynaliśmy od pytania: dlaczego od razu występujemy w roli podejrzanych ? Odpowiedź była taka, że sprawa musi trafić do Sądu. W poprzedniej sprawie - przegranej w Sądzie przez Policję i adwokata Barańskiego - także nas informowano, że sprawa musi trafić do sądu. Dlatego tym bardziej nurtuje nas pytanie: dlaczego musi ? Na pytanie: czy przypadkiem zadaniem Policji nie jest analiza prawna i faktyczna wynurzeń Barańskiego oraz co zwalnia Policję z obowiązku myślenia, odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Na pytanie: czy przypadkiem nie ma jakichś nacisków dotyczących takiego, a nie innego procedowania, otrzymaliśmy odpowiedź, że nie ma. Podnieśliśmy także fakt, że Policja nie zapłaciła jeszcze kosztów procesu za swoją poprzednią przegraną w sądzie i czy prawidłowym jest spełnianie zachcianek prezesa przez Policję i jednoczesne narażanie Skarbu Państwa, czyli nas wszystkich – podatników na kolejne tego typu wydatki i tego typu „batalie” sądowe ? Powyższe, ostatnie pytanie połączone było z sugestią dotyczącą tego, że finanse na takie sprawy lepiej byłoby spożytkować na odmalowanie ścian w komendzie policji. Jak widać na poniższym zdjęciu, ich „estetyka” wskazuje na ostatnie malowanie gdzieś za czasów Kaisera Wilhelma II.

Pani Policjantka, wezwała i przedstawiła zarzuty także Pani Eugenii Szachnowicz. Krwawy Wiesiek Barański postanowił po raz kolejny rozprawić się z 83-letnią Panią Eugenią. Krwawy W.B. lub jego adwokat „zapomnieli” w swoim wniosku na Policję wspomnieć o wieku Pani Eugenii. Jak Pani Eugenia stanęła przed obliczem Policjantki, to ta nie mogła ukryć zażenowania i przepraszała – po prostu Policjantka nie miała pojęcia, że tak niebezpieczna, wywrotowa, jak i zagrażająca samemu prezesowi Pani może być w tak pięknym wieku. Ale w tym momencie i dla podkreślenia udziału Pani Eugenii w happeningu pod Agorą, musimy uczciwe przyznać, że ona jako jedyna była tam z bronią tj. solidną, drewnianą laską.

Przy okazji pobytu na terenie koszarowo/policyjnym dostrzegliśmy świetny sprzęt tj. sikawkę używaną jeszcze przez ZOMO. Z dobrze poinformowanych źródeł dowiedzieliśmy się, że prezes Barański planuje zakup takiego sprzętu. Postanowił wreszcie skutecznie bronić swojej 11 części Walnego Zgromadzenia tj. sztucznych członków. Coraz więcej normalnych członków spółdzielni rozumie, że sztuczni członkowie z 11 części WZ istotnie pozbawiają kasę spółdzielni pięniędzy. Mogą więc być protesty. Sikawka może też się przydawać prezesowi przy innych okazjach. Np. jak pan prezes ogłosi kolejne „zapisy na mieszkania” w kolejnych blokach i na takie zapisy zgłoszą się jacyś intruzi tj. ktoś inny niż ustaleni przez prezesa handlarze tanimi mieszkaniami (dla ścisłości tanio kupionymi, sprzedawanymi z zyskiem 100.000 zł) – to  prezes będzie miał narzędzie do zrobienia porządku.     

 

Sprawę będziemy relacjonować. Już wkrótce na naszych łamach opisy śmiałych mów oskarżycielskich adwokata Barańskiego, skierowanych także do Pani Eugenii. Przypominamy spółdzielcom - płacicie za tę twórczość. Przypominamy podatnikom - za powyższą twórczość Policji niestety płacicie też.

alt

alt
alt
alt
alt

Gościmy

Odwiedza nas 90 gości oraz 0 użytkowników.

Odwiedziny

Odwiedziło Nas 1125843

Kubik-Rubik Joomla! Extensions