Zabawy sądowe

 

 

Nota redakcyjna 5.02.2013 r.

Opisywany w poniższym artykule radca prawny przysłał nam list, w którym czytamy: „sformułowania są obraźliwe, a w części w której miałyby się odnosić do faktów, a nie ocen są także nieprawdziwe. Jeśli nie zastosuje się Pan do mojej prośby, dołożę wszelkich starań, by poniósł Pan odpowiedzialność za ww. wypowiedzi. Dodatkowo żądam, by zaprzestał pan posługiwania się moim nazwiskiem. Nie jestem osobą publiczną, nie jestem członkiem organu spółdzielni i nie życzę sobie tego.”

Odpowiadamy w punktach:

  • każdy napisany przez pana radcę spółdzielnianego na polecenie Barańskiego pozew p-ko opozycji spółdzielczej jest obraźliwy i jakoś sobie z tym radzimy.

  • które fakty są nieprawdziwe: ślepe pozywanie na polecenie prezesa; przegrywanie tych spraw w sądzie przez radcę spółdzielnianego; wychodzenie z sali rozpraw po przegranej przez w/w radcę z uśmiechem na ustach; narażanie spółdzielców na koszty tych spraw; pisanie na zamówienie Barańskiego prawnie wątpliwych opinii prawnych; występowanie na Walnym Zgromadzeniu jako „ekspert” broniący wynagrodzeń prezesa ?

  • Dołoży pan wszelkich starań, by ktoś poniósł odpowiedzialność za poniższe wypowiedzi ?! A co takiego pan radca spółdzielniany zamierza zrobić ? Może napisać kolejny pozew …

  • To my kategorycznie zabraniamy panu posługiwać się naszymi nazwiskami w pisanych przez pana pozwach. To samo dotyczy wszystkich innych członków spółdzielni, których pan prezes każe panu pozwać w ramach swoich nagonek.

  • Nie życzymy sobie, aby za pieniądze spółdzielców zabawiał się pan w sądach. Jeżeli odczuwa pan potrzeby takich zabaw, to proszę inwestować w to własne pieniądze i ponosić koszty przegranych.

  • Zgodnie z zasadami etyki radców prawnych ma pan prawo, a nawet obowiązek odmawiać pisania absurdalnych pozwów. Nie może pan w tym zakresie być zobowiązany żadnym poleceniem służbowym.

  • Nie interesuje nas pana „funkcjonowanie” w internecie. Interesuje nas tylko pana działalność w SM Pojezierze. Dlatego zmieniamy pana personalia na „radca spółdzielniany”. Dla wszystkich zainteresowanych członków spółdzielni, pana personalia będziemy udostępniali poprzez e-mail. W przypadku jednego kolejnego pozwu, w ramach realizowanych przez pana nagonek, powrócimy do publikacji personaliów, pełnego opisu pana zachowań oraz publikacji pańskich opinii prawnych - pisanych na zamówienie prezesa.

 


30 stycznia 2013 r.


Zabawy sądowe


     Niestety, Barański za pieniądze spółdzielców nadal zabawia się w Sądach. Do swoich zabaw angażuje radcę spółdzielnianego, który na polecenie swojego pana prezesa konsekwentnie kompromituje się swoimi pozwami w Sądach. Ostatni tydzień (21-25.01.2013 r.) dla radcy spółdzielnianego nie należał do udanych, tzn. nie mógł swojemu prezesowi przynieść pomyślnych wieści, tzn. np. powiedzieć: „Panie prezesie wreszcie udało się im dokopać. Zadanie wykonałem”. Nie pomogły „płomienne” mowy sądowe radcy spółdzielnianego. W dniu 21.01.2013 r. Sąd Okręgowy w Olsztynie oddalił jego pozew p-ko Maciejowi Janowskiemu. Z kolei w dniu 24.01.2013 r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku oddalił apelację radcy spółdzielnianego w sprawie p-ko Lechowi Krygier – sprawie wygranej wcześniej w sądzie w Olsztynie przez L. Krygier (reprezentowanego przez r.pr. M.Janowskiego). Powództwo radcy prawnego spółdzielnianego p-ko radcy prawnemu Maciejowi Janowskiemu miało o tyle ciekawy przebieg, że radca spółdzielniany na rozprawie w dniu 18.01.2013 r. usiłował temu drugiemu radcy przeprowadzić wykład z etyki radców prawnych. Niech radca spółdzielniany zastanowi się głębiej nad stroną etyczną swojej pracy w spółdzielni i pisaniem na polecenie Barańskiego pozwów mających znamiona nagonki. Warto też się zastanowić nad stroną etyczną pisania opinii prawnych na zamówienie prezesa (np. o możliwościach utajniania wynagrodzenia prezesa lub przyjmowania synków prezesów i innych znajomków w poczet członków) lub też występowania w charakterze „obrońcy” wynagrodzenia prezesa - po wypchnięciu przez prezesa radcy spółdzielnianego do mikrofonu - na Walnym Zgromadzeniu. Jak widać, w zakresie etyki radcowskiej i pracy dla swojego prezesa, temat etyczny rzeczywiście wart jest poruszenia.

      Tak naprawdę wszyscy dobrze wiemy o co chodzi w tym wszystkim. Po prostu Barański z kolesiami z zarządu, rady nadzorczej, rodzinami i znajomymi rozparcelowuje kolejną nieruchomość. Blok przy ul. Kołobrzeskiej już stoi. Teraz buduje się przy ul. Piłsudskiego. Dobrze wiemy, że SM Pojezierze w wyniku tych procederów traci miliony złotych (obliczyliśmy – tylko blok przy ul. Kołobrzeskiej to ok. 4,5 miliona zł utraconych korzyści). Dlatego też pilnie należy zająć czymś osoby tropiące prywatę i nepotyzm prezesów. Do tego idealny jest radca spółdzielniany. Pozwie każdego i o wszystko. W 2012 r. pozwał (chronologicznie) W. Szmidta,  L. Krygiera i na koniec M. Janowskiego. Wszystko przegrał. I co ? I nic. Nadal chodzi uśmiechnięty po sądzie. Po prostu taką ma pracę. Prezes każe pozywać, to on pozywa. Spółdzielcy płacą koszty procesów i jego wynagrodzenie, a on z uśmiechem wita kolejne swoje upadłe powództwo. W zasadzie do pełnego szczęścia z „dobrze wykonanej pracy” radcy spółdzielnianego nie brakowałoby nic, gdyby nie nasza strona internetowa. Właśnie nad naszą stroną ostatnio biadolił w sądzie. Radca spółdzielniany nie boi się tylu przegranych i kompromitujących spraw w sądach. Boi się jednak ich opisywania w internecie. Potwierdzamy - panie radco spółdzielniany, biorąc wynagrodzenie w takiej instytucji społecznej jak spółdzielnia, należy brać pod uwagę opinię publiczną członków spółdzielni.

     I na koniec - żeby nie było zbyt ciężko i „sądowo” - coś śmiesznego. Wice-prezes Andrzej Mróz właśnie „przetarł” nową ścieżkę nagonek (wiadomo z czyjego polecenia) u Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Niestety dla naganiaczy, w tym samym dniu gdy Sąd Apelacyjny w Białymstoku oddalał apelację radcy spółdzielnianego w spr. L. Krygier, GIODO odmówił uwzględnienia wniosku wice-prezesa Andrzeja Mroza. Czego dotyczył wniosek? A no, po paru latach widnienia na naszej stronie, wice-prezes Mróz dopatrzył się, że są na stronie hipotetyczne obliczenia jego wynagrodzenia oraz zdjęcia spółdzielczej Toyoty, którą śmigał po supermarketach i jeździł na obiadki do domu. Wpadł więc Barański na pomysł, że skoro w sądach się nie udaje, to wyśle Mroza do GIODO. Może chociaż jakiś najmniejszy "sukces"; może coś; może cokolwiek … Niestety nic. Nic z tego.

Decyzja poniżej. Zapraszamy do lektury.

 

alt

alt

alt

alt

alt

alt

Gościmy

Odwiedza nas 273 gości oraz 0 użytkowników.

Odwiedziny

Odwiedziło Nas 1128134

Kubik-Rubik Joomla! Extensions