WYCIĄŁEM WAM DRZEWA I CO MI ZROBICIE ?

10 kwietnia 2018 r.

 

Wyciąłem wam drzewa i co mi zrobicie ?

 

   Minął rok od realizacji kaprysu Barańskiego – wycinki drzew przy ul. Żołnierskiej i Wyszyńskiego. Zapytałem Wydział Środowiska w olsztyńskim ratuszu czym zakończyło się postępowanie w sprawie usunięcia drzew wszczęte w dniu 08.03.2017 r.

 

   Od Pana Zdzisława Zdanowskiego Dyrektora Wydziału Środowiska uzyskałem poniższą odpowiedź:

 

„Informuję, iż w dn. 23.05.2017r. postępowanie administracyjne w przedmiotowej sprawie (sygn.: SD.6132.10.2017.AG) zostało umorzone. W toku prowadzonego postępowania jw. tut. organ zobowiązał SM Pojezierze - właściciela poszczególnych terenów, z których usunięto drzewa do złożenia wyjaśnień w przedmiotowej sprawie. W dn. 17.03.br SM Pojezierze poinformowała pismem, iż wycinka drzew na  terenie Spółdzielni została przeprowadzona zgodnie z wymogami obowiązującej ustawy o ochronie przyrody. Usunięcie drzew zostało poprzedzone dokonaniem pomiaru obwodów pni na wysokości 130 cm. Do wycinki przeznaczono wyłącznie drzewa, których obwód na wysokości 130cm nie przekraczał 50cm, a w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego i robinii akacjowej - 100cm. Do pisma zostały dołączone notatki służbowe z dn. 13.03.br i 14.03.br, w których Kierownicy Działu Zieleni SM Pojezierze potwierdzają wyżej cytowane wyjaśnienia. W trakcie oględzin przeprowadzonych przez inspektorów tut. Wydziału w dniach 03.03.br i 07.03.br na terenach SM Pojezierze (działki geod.: 75-69/18, 104-69/12, 104-64, 74-50/9 i 97-82/8) nie stwierdzono pni po ścięciu drzew, a także karp z uwagi na ich wyfrezowanie. Brak jest zatem możliwości dokonania obmiaru obwodów pni poszczególnych drzew, a tym samym ich zweryfikowania na podstawie otrzymanych informacji. Biorąc pod uwagę wyjaśnienia SM Pojezierze, a także w sytuacji braku jednoznacznych dowodów potwierdzających gatunki usuniętych drzew i obmiary ich pni na wysokości 130cm uznano, iż nieuzasadnione jest prowadzenie dalszego postępowania w przedmiotowej sprawie.”

 

    Poprosiłem jeszcze o uzupełnienie informacji w poniższym zakresie:

 

- czy pytano przedstawicieli SM Pojezierze o przyczynę wycinki drzew ? Jeżeli tak, to jakich udzielono odpowiedzi ?

- czy pytano przedstawicieli SM Pojezierze o przyczynę natychmiastowego wyfrezowania karp i ich przysypania ziemią ? Jeżeli tak, to jakich udzielono odpowiedzi ?

- podanie czy drzewa na terenach SM Pojezierze są zinwentaryzowane przez służby UM Olsztyn lub SM Pojezierze, przy uwzględnieniu ich gatunków i wymiarów ?

 

   Na powyższe pytania uzyskałem od Pana Dyrektora Wydziału Środowiska poniższą odpowiedź:

 

„W powyższym przypadku, w ocenie tut. organu, przyczyna usunięcia drzew nie  ma znaczenia, gdyż wyszczególnione drzewa zgodnie z przepisami prawnymi obowiązującymi na dzień ich usunięcia nie podlegały ochronie prawnej i pozostawały jedynie w gestii posiadacza/właściciela nieruchomości.  Przyczyna natychmiastowego wyfrezowania karp i przysypania ich ziemią nie była analizowana w trakcie prowadzonego postępowania administracyjnego. Za fizyczne usunięcie drzew, uprzątnięcie terenu, sposób wykonania tego typu prac  itd. odpowiada posiadacz/właściciel nieruchomości. Dodatkowo wyjaśniam, iż Wydział Środowiska Urzędu Miasta Olsztyna nie przeprowadza inwentaryzacji drzewostanu na terenach będących w posiadaniu innych podmiotów niż Gmina Olsztyn  (dot. również terenów SM Pojezierze). Niestety nie mam wiedzy, czy takie opracowanie posiada w/w Spółdzielnia.”

 

   Jak widać tzw. lex Szyszko zostało wręcz stworzone dla takich niszczycieli przyrody jak Barański i spółka. Podniesienie punktu pomiaru obwodu do 130 cm już samo w sobie było zaproszeniem do szaleństwa wycinek i ignorowania rozmiarów drzew chronionych. Jak wszakże ustalić obwód drzewa na wysokości 130 cm, skoro urzędnicy ochrony środowiska po działalności wandala mogą zobaczyć tylko karpę ? Barański poszedł jednak dalej. Wszak jest ryzyko, że doświadczony dendrolog na podstawie obwodu karpy ustali obwód jaki był na wysokości 130 cm. Barański wyposaża więc wierne sobie ekipy tzw. działów zieleni we frezarki karp. Jak przychodzą inspektorzy ochrony środowiska na miejsce wycinki, to widzą już tylko wióry. Jak widać, przy lex Szyszko i takich wandalach przyrodniczych jak Barański, służby przyrody są bezradne. Frezowanie karp przypomina zacieranie śladów przestępstwa i to skuteczne w 100 %.

   Średnio typowe drzewo absorbuje odpowiednio 1 tonę dwutlenku węgla na każdy metr sześcienny przyrostu i produkuje przy tym 727 kg życiodajnego tlenu. Na podstawie wielu badań w zakresie intensywności procesu fotosyntezy wynika, że z 1 m2 powierzchni liściowej drzew i krzewów dostaje się do powietrza atmosferycznego w ciągu okresu wegetacyjnego od 0,5 do ponad 1 kg czystego tlenu (O2). Jedno drzewo produkuje w ciągu roku tyle tlenu, ile zużywa człowiek w ciągu 2 lat życia. Barański i spółka pozbawili okolicznych mieszkańców tlenu i uraczyli ich niezabsorbowanym dwutlenkiem węgla. Nie jest jednak tak, że prezes Barański jest miłośnikiem mieszkania wśród gołego betonu i asfaltu. Sam preferuje taką okolicę:

https://www.google.pl/maps/@53.7480372,20.4797141,266m/data=!3m1!1e3?hl=pl

  Mieszkańcom SM Pojezierze trzeba jednak wyciąć nawet ostatnie drzewa. Barański musi wyprowadzić ze spółdzielni kolejne nieruchomości, a w laniu fundamentów drzewa przeszkadzają. W temacie budowania przy ul. Żołnierskiej przebiera nogami już od 11 lat. W ostatnim Echu Pojezierza znowu się odgraża, że będzie tam budował. Nie trzeba dużo wysiłku aby wyobrazić sobie do kogo i za ile trafią mieszkania i lokale użytkowe z kolejnych inwestycji …

 

Maciej Janowski

Kasa prezesa

20 kwietnia 2018 r.

 

Kasa prezesa

 

  Ostatnio w kraju zamieszanie w temacie nagród pobranych przez ministrów. Barański plus jego dwaj kolesie z zarządu SM Pojezierze muszą się śmiać z powyższego, w tym z ekspiacji, które muszą podejmować ministrowie. Chłopcy z zarządu już dawno temu ustawili sobie oscylator ekonomiczny wyprowadzania pieniędzy od spółdzielców. Oscylator działa świetnie. Do wyprowadzania pieniędzy przyczyniają się wierni członkowie rady nadzorczej wywodzący się z „kamienicy wybrańców” ul. Kołobrzeskiej 7a, plus członkowie rady tzw. pożyteczni idioci. Barański i spółka podsunęli kiedyś radzie regulamin swojego wynagradzania, w którym określili swoje premie kwartalne jako 50 % podstawy wymiaru. Tego, że podstawą wymiaru jest wynagrodzenie z kwartału, jakoś nikt nie zauważył, a obecnie nikt nie wie/nie pamięta. Tym samym chłopcy z zarządu co kwartał podsuwają wyżej opisanym do zatwierdzenia swoje „skromne” premie w wysokości zaledwie 50 % wymiaru, inkasując w ten sposób co kwartał dodatkowo półtorej pensji. W ten sposób Barański w 2010 r. wyprowadził ze spółdzielni 360.000 zł jako swoje wynagrodzenie. Powyższe nie przeszkadzało mu w 2011 r. stając przed Sądem karnym - w sprawie o utajnianie swoich zarobków -  mówić, że zarabia „zaledwie” paręnaście tysięcy miesięcznie. Tak naprawdę zarabiał 20.000 zł miesięcznie, a co kwartał brał 30.000 zł premii. W ten sposób robiło się naprawdę fajnie - 30.000 zł miesięcznie. Oczywiście powyższe to już historia. Potem przyszły lata wytężonej pracy, żeby zbudować sobie i koleżkom budynki na gruntach spółdzielczych; plus inflacja; plus „apetyt rośnie w miarę jedzenia”; plus jeszcze lepiej zblatowana rada nadzorcza; plus powstanie tzw. rynku pracownika – a o takich wspaniałych pracowników jak Barański naprawdę trudno (nie może tego przekreślić nawet fakt, że podczas sprowadzania go w 2005 r. do SM przez koleżankę Olgę Mokrą był faktycznie bezrobotny). To wszystko prowadzi do wniosku, że po 8 latach od wyżej opisanych zarobków, aktualne zarobki muszą być wyższe.       

  Dlatego tak Barański, jak i jego wiceprezesi Chodor i Mróz muszą się naprawdę obśmiewać z wynagrodzeń ministrów i z tego, co ich spotyka w opinii społecznej.

  Warto zarobki spółdzielczych bonzów zestawić z wynagrodzeniami osób piastujących w Olsztynie ważkie, publiczne funkcje. Prezesi miejskich spółek zarządzających nieruchomościami (ZBK) zarabiają po ok. 7000 zł. Prezes  Olsztyńskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego sp. z o.o. zarabia miesięcznie 7.500 zł

http://pisolsztyn.org.pl/wp-content/uploads/2017/09/Interpelacja-odpowiedz..pdf

 

  Działalność OTBS sp. z o.o. nie sposób uznać za mniejszą lub mniej odpowiedzialną dla osób nią zarządzających. Wręcz przeciwnie. Na dzień 30.06.2015 r. OTBS posiada 38 budynków oraz administruje 140 Wspólnotami Mieszkaniowymi. Ponadto OTBS zajmuje się budową nowych mieszkań dla naprawdę potrzebujących.

 

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=5&ved=0ahUKEwigm_Cw6MjaAhVCMZoKHV9zCngQFgg-MAQ&url=http%3A%2F%2Fbip.olsztyn.eu%2Fbip%2Fplik%2F312940%2F%2F%2F%26id%3D312940&usg=AOvVaw2cRI561hCDXktPw7IYuBu1

 

  W Olsztynie funkcjonuje ponadto bardzo wielu innych administratorów wspólnot mieszkaniowych, którzy za niewygórowane kwoty potrafią administrować czasami nawet 200 wspólnotami.

  W SM Pojezierze jest 148 bloków. Zarządzanie nimi w formule przymusowej przez Barańskiego i spółkę. Spółdzielcy muszą im płacić – miejsca na negocjacje nie ma. Do tego dochodzą przychody z majątku spółdzielczego przejadane przez wierchuszkę. Ponadto spółdzielcy muszą codziennie z niepokojem czekać na kolejne pomysły prezesa dotyczące kolejnego przywłaszczenia spółdzielczych nieruchomości.     

  Do SM Pojezierze dorwały się leśne dziadki i ją doją. Nie muszą się nikomu tłumaczyć, za nic wstydzić, czy oddawać pieniędzy na Caritas. Pójdźcie jeszcze, drodzy spółdzielcy, na Walne Zgromadzenie i spróbujecie poruszyć, któryś z ważkich tematów - np. w/w wynagrodzeń lub wyprowadzanych nieruchomości. Mocne przeżycia, z butą i biegającym z mikrofonem Barańskim, pewne na 100 % … 

Książe Barański - Nowy blok przy ul. Żołnierskiej

28 grudnia 2018 r.

 

Nowy blok przy ul. Żołnierskiej

 

  Tak jak można było się domyślić, osobiste znaczenie drzew do wycinki przy ul. Żołnierskiej 21, 23, 25 przez Barańskiego i ich wycięcie w dniu 1 marca 2017 r., nie było przypadkowe. W Urzędzie Miasta Olsztyna jest właśnie procedowany wniosek SM Pojezierze o wydanie pozwolenia budowlanego na budowę nowego bloku na powyższym gruncie.

  Barański od 2007 r. przebiera nogami żeby zabudować powyższy grunt, który od lat 70 ubiegłego wieku stanowi parking. Wobec silnych protestów mieszkańców sprzed 10 lat, wówczas odstąpił od swojego „projektu biznesowego”. Postanowił wówczas „próbkować” w celu ustalenia jak daleko można zajść w wyprowadzaniu majątku spółdzielczego. Kupił więc za spółdzielcze pieniądze 3 Toyoty (dla swoich wiceprezesów i dla przewodniczącej rady nadzorczej). Potem wyprowadził spółdzielcze nieruchomości przy ul. Kołobrzeskiej 7 A i al. Piłsudskiego 52. Powyższe „próbkowanie” skończyło się na głośnych na cały kraj aferach. Jednocześnie organa ścigania w naszym kochanym kraju robiły śledztwa tak żeby nic nie zrobić i żeby umorzyć. Dało to Barańskiemu i jego pomagierom wiatr w żagle. Po raz kolejny nachapią się lokali za pół ceny. Jak ktoś ich spyta czy to nie przestępstwo, to odpowiedź mają gotową – skoro Kołobrzeska i Piłsudskiego według Prokuratury przestępstwem nie były, to czemu na Żołnierskiej nie mogą pofolgować swojej chciwości. 

  Barański na zebraniach 2018 roku oświadczał, że to jego ostatni blok. Ostatni, planowany skok na spółdzielcze nieruchomości musi być odpowiednio spektakularny. Barański bezprawnie i bezkarnie przejął cały parter przy al. Piłsudskiego 52. Żywimy przekonanie graniczące z pewnością, że parter w nowym bloku przy ul. Żołnierskiej analogicznie sobie przywłaszczy. Książe złodziei Robin Hood odbierał bogatym i dawał biednym. Książe Barański zmodyfikował powyższe – odbiera biednym i daje sam sobie. Z przywłaszczonego parteru nowego bloku zrobi gabinety lekarskie pod wynajem i do końca swoich dni będzie bajecznie bogatym rentierem żyjącym z czynszów. W okrzepłych demokracjach zachodnich za takie rzeczy idzie się siedzieć. W Polsce dla takich Barańskich grabiących społeczeństwo jest podobna bezkarność jak dla ruskich oligarchów kradnących całe fabryki w Rosji.       

  „Chciwość jest naprawdę "grzechem głównym" – jej leczenie w dorosłym życiu jest trudne i długotrwałe. To dlatego, że korzenie tego uczucia leżą głęboko w naszej osobowości – zachłanność wykształca się jeszcze wtedy, gdy dziecko nie umie mówić ani myśleć. (…) Jeśli chciwość jest bardzo silna, żadne nowe mechanizmy mogą jej nie powstrzymać. Jak do tego dochodzi? Zaniedbywane niemowlęta doświadczają bardzo silnego głodu, a więc i silnej chęci jego zaspokojenia. Może być jednak i tak, że nawet najlepsi rodzice nie zahamują chciwości dziecka – jego układ nerwowy może być tak wrażliwy, że nawet krótki głód przeżywany jest bardzo boleśnie. I wtedy chciwość też rośnie w siłę. (…) Jeśli tak jest, można powiedzieć, że psychika dziecka jest chora, bowiem cierpi i nie wykształca dojrzałych uczuć: wdzięczności, wstrzemięźliwości, zadośćuczynienia, dbania o innych. Gdy chciwy człowiek dostanie nawet bardzo wiele, nie czuje wdzięczności ani pragnienia wyrównania, tak jakby mu się po prostu należało to, co dostał. (…) U chciwych osób słaba jest też satysfakcja z zaspokojenia, wspaniałomyślność, zdolność wybaczania i dawania innym czegoś od siebie, tylko z dobrej woli, bez chęci uzyskania czegoś w zamian. Chciwa osoba skupiona jest jedynie na tym, aby wziąć jak najwięcej. Nie umie być bezinteresowna. Jeśli chciwość owładnie czyimś życiem, sprawia, że staje się ono coraz bardziej nieszczęśliwe, jest gonitwą za iluzją i przynosi rozpacz. Chciwa osoba nigdy bowiem nie dostanie tego, czego pragnie, bo ona pragnie ciągle "więcej".”

https://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/emocje/czym-jest-chciwosc-przyczyny-chorobliwego-pozadania-aa-KZyi-4xF9-KrKT.html

                Osoby z powyższą dolegliwością tłumnie zasiadają we władzach spółdzielni mieszkaniowych w Polsce. Nikt ich nie leczy, a co gorsza nikt nie ściga. Osoby z władz SM Pojezierze pamiętajcie jednak – bezkarności nie możecie być pewni. Jak będziecie Barańskiemu i sobie klepać zgody na wyprowadzanie majątku, pomyślcie, że wreszcie kiedyś pojawi się w kraju klimat do ścigania takich jak wy …   

ROMAN CHODOR JAKO MIŁOŚNIK SPÓŁDZIELCÓW

19 października 2018 r.

 

Roman Chodor jako miłośnik spółdzielców

 

  W ostatnim „Echu Pojezierza” Nr 100 wiceprezes Roman Chodor także popełnił piękny tekst pt. „I że Cię nie opuszczę …”. Nie wiemy o co mu chodziło w tym tytule. Ale to nic dziwnego, bo w ogólności trudno zrozumieć co i o czym ten człowiek mówi czy pisze. Uważa się za finansistę po jakiejś szkole z PRL. Jednocześnie na zebraniach, na pytania dotyczące finansów spółdzielni nie odpowiada lub coś stęka. Interpretujemy ten jego tytuł jako deklarację, że on SM Pojezierze nigdy nie opuści. Jest to informacją smutną – będzie dalej za swoje bezczynne siedzenie za biurkiem brał te dwadzieścia parę tysiaków miesięcznie oraz jak zwykle ochotnie przystępował do kolejnych pomysłów Barańskiego wyprowadzania majątku spółdzielni.

  Chodor z Barańskim stanowią duet już od ćwierć wieku. Razem prowadzili kiedyś taki twór o nazwie Olsztyńska Giełda Zbożowa S.A., która upadła, a której zarządzanie i zdolności menadżerskie powyższych syntetycznie opisuje poniższe: 

„Skutkiem braku właściwego upublicznienia informacji o planowanej sprzedaży towarów Agencji i konkurencji na sesjach giełdowych było uzyskiwanie niższych cen od osiąganych w tym samym czasie przez inne giełdy w wyniku sprzedaży dużej ilości tych towarów jedynie po cenie wywoławczej. Na przykład: na Olsztyńskiej Giełdzie Zbożowej, w której obrotach towary Agencji stanowiły w 1999 r. aż 94%, podczas prowadzenia sprzedaży pszenicy (5 m-cy) i żyta (6 m-cy) osiągnięto ceny niższe niż na innych giełdach towarowych w kraju odpowiednio w okresie 3 i 5 m-cy. Podobne zjawisko wystąpiło także w okresie 8 z 11 m-cy prowadzenia sprzedaży półtusz wieprzowych i 5 z 7 m-cy sprzedaży masła.”

 

„Informacja o wynikach kontroli działalności Agencji Rynku Rolnego na rynku produktów rolnych w 1999 r.” Str. 32:

 

https://www.nik.gov.pl/kontrole/wyniki-kontroli-nik/pobierz,px_2000179.pdf,typ,k.pdf

 

I jeszcze artykuł sprzed lat z naszej strony:

http://www.pojezierze.vot.pl/index.php/archiwum/2010/119-wybory-prezesow

 

  W swoim wiekopomnym artykule Chodor (podobnie jak Barański w tym samym E.P.) pochylił się nad strasznym losem sztucznych członków. Dowodzi, że tych stu ileś sztucznych nie może robić przekrętów na zebraniach, bo jest ich za mało. Szkoda tylko, że nie dodał, że wcześniej ze swoim guru Barańskim tak przekręcili statut, że ci sztuczni  - zgrupowani zawsze na ostatnim zebraniu - dokonywali „zliczenia” głosów z poprzednich części walnego zgromadzenia, na których to częściach głosy utajniano. Dlatego wyeliminowanie sztucznych tak ich boli. Boli też dlatego, że sztuczni to oczekujący na tanie mieszkania z przekrętów, bo „spółdzielnia nie może przecież na spółdzielcach zarabiać”. Mafia spółdzielcza na czele z prezesami zarbiać już może.

  Sztucznym członkiem był też syn Chodora, który dzięki tacie nabył po zaniżonej cenie mieszkanie w „kamienicy wybrańców” przy ul. Kołobrzeskiej 7A. Na jednej z rozpraw w Sądzie Chodor na pytanie: „dlaczego załatwił synowi powyższe mieszkanie wraz z garażem ?”, odpowiedział, że to nie prawda, że z garażem, bo jego syn ze względów ideowych nie ma samochodu. Szkoda, że ze względów ideowych syn nie postanowił też kupić uczciwie mieszkania. Z tym „kupowaniem” mieszkań przez wszystkich synów prezesów (czyli młodych: Barańskiego, Chodora i Mroza) w „kamienicy wybrańców” jest jeszcze tak, że w dziwny sposób chłopcy nie brali kredytów. No cóż, „spółdzielczy tatusiowie” mogą wspomóc gotóweczką.     

  Wracając do wypocin Chodora z artykułu, szczególnie wzruszający jest fragment: „Wielu spółdzielców, którzy mieli być wykreśleni prosiło, aby mogli nadal pozostać członkami spółdzielni. Przekonywali, że czują się związani ze spółdzielnią, mieszkają w niej często po kilkadziesiąt lat i będą mieszkać aż do śmierci. Zachowanie członkostwa jest dla nich bardzo ważne w sensie emocjonalnym. W takich przypadkach rada uwzględniała prośby i odstępowała od pozbawienia członkostwa.” Dalej coś o brutalnym odtrąceniu i nie humanitaryźmie.

  Chodor – dobrotliwy dziadzio z siwą brodą, wychowany na „Skrzywdzonych i poniżonych” F.Dostojewskiego. Nic bardziej mylnego. Poniżej reprezentatywna próbka zachowań Chodora.        

 

http://ttv.pl/aktualnosci,926,n/spoldzielnia-wymusza-haracz,157509.html

http://www.pojezierze.vot.pl/index.php/archiwum/2015/192-spoldzielnia-wymusza-haracz

 

 

 

 

 

„Ruch spółdzielczy” w SM Pojezierze

25 maja 2018 r.

 

„Ruch spółdzielczy” w SM Pojezierze

 

  „Ruch spółdzielczy w Polsce, powstający jeszcze w okresie zaborów, wspierał się na wydawanych gazetkach, których rolą było krzewienie idei pracy u podstaw”. Czy to cytat z jakiegoś wybitnego XIX wiecznego pozytywisty ? Nie. To tekst prezesa dr inż. Barańskiego z ostatniego „Echa Pojezierza”, który te swoje pisemko kwalifikuje w kategoriach kontynuacji w/w tradycji - „Jego rolą jest też kształtowanie poczucia lokalnej wspólnoty i spółdzielczej tożsamości”. Pisma tego typu, w większości spółdzielni mieszkaniowych w Polsce, nazywane są „gadzinówkami”, czyli pismem służącym za pieniądze niecnej sprawie, korzystające z niegodziwych funduszy; prasa służącą rządowi zaborcy, okupanta czy systemu totalitarnego” (źr. Wikipedia). Od lat Barański w tej swojej tubie raczy nas opowieściami o swoich rzekomych sukcesach; o kolejnych bankietach za spółdzielcze pieniądze; tłumaczy jak to musiał kupić 3 Toyoty; tłumaczy dlaczego musi jeździć Lexusem; chwali się jak to wybudowali bloki, w których lokale chapnęli za pół ceny; jak to mało spółdzielcy płacą na jego pensję per capita; jakie to są wspaniałe zyski, które sami przejadają, itd. Dlatego te całe „Echo” z pozytywizmem i pracą u podstaw nie ma nic wspólnego. No chyba, że z pracą u podstaw  w wyprowadzaniu przez mafię spółdzielczą pieniędzy z SM Pojezierze. Jednocześnie pisemko Barańskiego w 100 % wpisuje się w wyżej prezentowaną definicję gadzinówki.  

                Dalej w swoim wiekopomnym elaboracie Barański ubolewa nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r. Został postawiony „w obliczu niesprawiedliwej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych”. Członkiem spółdzielni jest teraz z mocy ustawy jej rzeczywisty mieszkaniec. Z mocy ustawy skreślono też wszystkich sztucznych członków, których Barański przyjmował od lat, w celach wyprowadzania nieruchomości spółdzielczych i robienia przekrętów na walnym zgromadzeniu. Naprawdę Barański ma nad czym ubolewać. Dalej w jego elaboracie prawdziwa orgia obłudy:

 

„przymus członkostwa jest rozwiązaniem, które przeczy demokracji i jak każdy przymus źle się kojarzy”,

„zmieniona w takim kształcie ustawa krzywdzi wielu spółdzielców, ponieważ z mocy prawa pozbawiła jednocześnie członkostwa oczekujących na nowe mieszkania”,

„przez nieprzemyślane uregulowania ustawodawcy sztucznie powiększono liczbę członków spółdzielni, którzy nie wnosząc wpisowego, ani udziałów do majątku spółdzielni będą korzystać z jej pożytków finansowych”,

„jest więcej osób do podziału pożytków, mniej pozostanie dla dotychczasowych spółdzielców”, 

„przyjęcie tej ustawy jest konsekwentnym dążeniem części polityków do całkowitego zniszczenia spółdzielczości”,

„spółdzielczość jest piękną formą zrzeszania się w celu osiągnięcia wspólnych korzyści”,

„mało jest tak transparentnych podmiotów gospodarczych, jakimi są spółdzielnie, które byłyby tak cyklicznie i drobiazgowo kontrolowane”.

 

  Powyższe to już nie tylko objaw wrodzonej skłonności do kłamania. To dowód na to, że mamy do czynienia z jednostką chorobową. Kłamać trzeba umieć. Wymaga to inteligencji. To, że ten leśny dziadek wierzy w to, że można bezkarnie kłamać z wiarą w to, że w to ktoś uwierzy, świadczy o tym, że jednak poważnie coś nie trybi. Musi być on przekonany, że przemawia do ciemnego ludu, który wszystko kupi. Wyprowadźmy go z tego przekonania.

  

  Wobec powyższego poniżej rozprawa z tezami mędrca z Kołobrzeskiej, w kolejności w/w cytatów.

 

- źle się kojarzy przymus patrzenia od 13 lat na oblicze prezesa, na jego wyczyny oraz słuchanie jego wypocin. Demokracja dla niego, to przyjęcie sztucznych członków, w tym siebie, a potem ciche wyprowadzanie majątku spółdzielczego. Cicho nie było i nie będzie …

- zmieniona ustawa krzywdzi jego i jego kolesi, przygotowujących się właśnie do wyprowadzenia kolejnych nieruchomości przy ul. Żołnierskiej. Nie wystarczy już dla tego towarzystwa hasło „na spółdzielcach nie można zarabiać”. W ramach tego hasła nie będzie można wyprowadzać za pół ceny lokali. Ustawa istotnie krzywdzi mafię spółdzielczą – muszą włożyć trud w wymyślenie nowego sposobu na przekręty lokalowe …

- ubolewanie Barańskiego na sztucznym powiększaniem liczby członków, to już czysta perwersja. Wszak przyjmowanie rzeczywistych sztucznych członków, to jego domena. Mieszkaniec spółdzielni nie może być sztucznym członkiem. Mieszkańcy wspólnot mieszkaniowych z mocy ustawy są członkami wspólnot. Mieszkańcy spółdzielni byli w tym skazani na widzimisię prezesa. Ustawodawca po prostu wprowadził normalność, a prezesom zabrał narzędzie do malwersacji …

- jak w 2007 r. Barański postanowił zostać członkiem spółdzielni, wniósł 300 zł „wpisowego”. Po tym wpisowym skorzystał z pożytków finansowych w spółdzielni, a jego pożytki należy liczyć w milionach złotych. Nic nie wiadomo o wnoszeniu udziałów przez Barańskiego do majątku spółdzielczego. O wynoszeniu wiadomo bardzo dużo, ale zapewne nie wszystko. Jeżeli mieszkańcy wreszcie zaczną brać udział w podziale pożytków, a Barańskiego od tego udziału w podziale się odsunie (nierealne, ale można pomarzyć), to należy się tylko cieszyć …

- spółdzielczość mieszkaniowa po 1989 r. to miejsce uwłaszczania się nomenklatury, dożywotnie synekury, wyprowadzanie majątku, wyzysk spółdzielców … Spółdzielczość w obecnym kształcie to organizacje mafijne z szefami prezesami. Nikt nie chce całkowicie zniszczyć spółdzielczości. Zniszczyć trzeba układy mafijne. Spółdzielnie mieszkaniowe powinny stać się administratorami na wzór administratorów wspólnot mieszkaniowych, dla których mieszkańcy są klientami. Spółdzielnia – sprawny administrator, bez tych narośli i nad zatrudnienia: armii prezesów, armii kierowników, szeregu pracowników bez konkretnych zadań – za to wszystkich z pokaźnymi pensjami …

 

 - „spółdzielczość jest piękną formą zrzeszania się w celu osiągnięcia wspólnych korzyści” – piękne korzyści Barański osiągnąłeś. Piękne życie i piękne korzyści. Nadchodzi czas na ukoronowanie tak pięknej kariery i ostateczną korzyść – wybudowanie bloku przy ul. Żołnierskiej i chapnięcie całego parteru (tak jak przy ul. Piłsudskiego 52)…  

 

- „mało jest tak transparentnych podmiotów gospodarczych, jakimi są spółdzielnie, które byłyby tak cyklicznie i drobiazgowo kontrolowane”. Krótko – aberracja umysłowa …

 

  To, że Barański jest chciwym obłudnikiem, wiedzą wszyscy. Od 13 lat korzysta pełnymi garściami z synekury w SM Pojezierze. Tego mu jednak mało. Próbuje się jeszcze kreować na „duchowego przewodnika” ruchu spółdzielczego. Nie może tylko po cichu grabić majątku spółdzielni. Potrzebne jeszcze oklaski i uwielbienie … 

 

Więcej artykułów…

  1. Barański jako chadek

Gościmy

Odwiedza nas 26 gości oraz 0 użytkowników.

Odwiedziny

Odwiedziło Nas 1127383

Kubik-Rubik Joomla! Extensions